niedziela, 5 października 2014

Mieliśmy cudowne rodzinne wakacje na Majorce, zatrzymaliśmy się w malutkiej miejscowości Cala Ferrera zaraz obok miasteczka Cala D'Or na wschodnim wybrzeżu wyspy, około godziny drogi od lotniska w Palmie. Myślę, że wrzesień sprzyja spokojnemu wypoczynkowi, tłumów nie było, pogoda cudowna i te owoce na drzewkach!


Plaża Cala Ferrera.











Drzewko figowe obok plaży :) 


Człowiek owoc. Kilka razy dziennie na plaży nagle było słychać donośne : ananabananameloncoconout!!!!! Niestety nie uwieczniłam tego w jaki sposób w ciągy 30 sekund potrafił pokroić arbuza, rozłupać kokos i pokroić jego miąższ i to samo z ananasem... W dodoatku nie miał żadnych ran na dłoniach ;) Popyt na jego owoce był ogromny. 









Jeden dzień gorszej pogody i mina Antka odzwierciedlająca nasze nastroje :D 




Na plażę codziennie przypływało kilka katamaranów Star Fish, które oferowały rejs wzdłuż wybrzeża i podwodne widoki, przez ich przeszklone dno. Wybraliśmy się na jeden taki rejs.







Odwiedziliśmy Safari Zoo Park. Safari można zwiedzać swoim autem, lub też specjalnym autobusem.






Musieliśmy również zaliczyć jakiś park wodny i padło na Aqualand. Fantastyczne atrakcje! 






Każdego wieczoru, po szaleństwach całego dnia, wybieraliśmy się na jakąś pyszną kolację i duuuuuuużo sangrii, a dzieciaki dalej szalały...







3 komentarze:

  1. Super! Jesteś coraz piękniejsza Siostrzyczko :*

    OdpowiedzUsuń
  2. hit, majorka moje naulubiensze miejsce na ziemi!

    OdpowiedzUsuń

sandra. Obsługiwane przez usługę Blogger.